Interpretacja filmu The Wall

Autor: Lasotnik

Treść filmu to dramatyczna historia rockowej gwiazdy imieniem Pink. Jego ojciec poległ na II wojnie światowej, gdy Pink był dzieckiem. Jest to wątek zaczerpnięty z życiorysu Rogera Watersa, który w wieku niespełna 6 miesięcy stracił ojca w ten sposób. Waters wielokrotnie podkreślał jednak, że nie jest to film biograficzny. W osobie Pinka widać też nawiązania do postaci Syda Barretta. Już pierwsza scena, w której Pink siedzi ze spopielonym papierosem między palcami jest zainspirowana sytuacją, w której Waters zastał niegdyś Syda. Ta scena (rozgrywająca się w połowie w hotelowym pokoju i w połowie w umyśle bohatera) sugeruje nam, że Pink czuje się osaczony: sprzątaczka pukająca do jego drzwi podsuwa mu wspomnienie hordy rozwrzeszczanych nastolatków, wdzierającą się na jego koncert. Można powiedzieć, że Pink nie czuje się szczęśliwy ze swoją sławą podobnie jak Syd Barrett. Dantejskie sceny, które obserwujemy dalej, rzeczywiście zdażały się na ulicach po stadionowych koncertach rockowych. Stratowani, krwawiący ludzie przywodzą Pinkowi na myśl wojnę, na której zginął jego ojciec.

W tym miejscu następuje skok w przeszłość, która jednak będzie się przeplatać z teraźniejszością. Z ogrodu matki młodego Floyda przenosimy się do szpitala polowego z czasów II wojny światowej, a stamtąd do apartamentu dorosłego już Pinka, dryfującego w basenie. Pink znowu rozmyśla o wojnie i ojcu. Wydaje mu się, że tonie w krwi. Ciekawostka: grający główną rolę Bob Geldof rzeczywiście nie potrafi pływać...

Kolejny przeskok w przeszłość. Jest kilka lat po wojnie. Domniemana rocznica śmierci Floyda seniora. Scena w kościele, której towarzyszy pierwsza część utworu Another Brick In The Wall. Widzimy pogrążoną w modlitwie matkę czteroletniego Pinka i jego samego, bawiącego się samolocikiem. Choć dziecko nie rozumie całej sytuacji, to w jego oczach widać nieśmiałe zainteresowanie widokiem szlochającej matki. Wkrótce potem, na placu zabaw, małemu Pinkowi po raz pierwszy daje się we znaki gorycz wynikająca z braku ojca. W tej poruszającej scenie Pink znajduje pierwszą cegłę swojego metafizycznego Muru.

Kilka lat później. Wychowywany przez nadopiekuńczą matkę dwunastoletni Pink, wykorzystuje nieobecność matki i szpera w jej sypialni. Znajduje list kondolencyjny, kilka nabojów i wojskowy mundur swojego ojca. Od tego czasu coraz częściej myśli o wojnie i ojcu. Do tej pory to właśnie do niego miał pretensję za jego nieobecność. Teraz rodzą się w nim pytania "co takiego zrobiłem, że odebrano mi tatę?". Dalej następuje genialna animacja autorstwa Geralda Scarfe'a, przedstawiająca wojnę jako gigantyczne, drapieżne ptaszysko, wyrywające pazurami całe miasta. Niebo czerwone od płomieni, grzmot eksplodujących bomb, ludzie wyglądający jak wychudzone szczury, pierzchające do kanałów ze strachu przed błyskami i hukiem. Niebo zasłonięte rojem samolotów, zwiastującym śmierć i cierpienie. Ruiny, zgliszcza, spalona ziemia, ludzka krew spływająca do ulicznej studzienki. Tak wygląda świadomość przeszłości, z jaką żyje młody Pink. To się naprawdę działo, w takich czasach zginął ojciec - ta myśl odciska piętno na młodym umyśle. Pewnego dnia wydaje mu się nawet, że mijający go pociąg ma wypełnione ludźmi bydlęce wagony. W swojej głowie słyszy władczy głos nauczyciela, wrzeszczącego "stój prosto, koleżko!" - jak w szkole... Tu zaczyna się historia kolejnej cegły Muru, czyli codziennego koszmaru szkoły.

Pinka gnębią nauczyciele, wyżywający się na swoich podopiecznych i próbujący zdusić w zarodku każdy przejaw indywidualizmu. Wszyscy uczniowie mają wyglądać i myśleć tak samo, wszyscy mają być identycznymi cegiełkami muru. Na lekcji groteskowy nauczyciel wyrywa Pinkowi kajecik i wyśmiewa jego wiersz, Money. Zdaniem chłopca, nauczyciel jest tak okrutny, ponieważ sam jest ofiarą - bije go żona. Pracę z młodzieżą wykorzystuje jako okazję do wyładowania niezdrowej energii i przelania na niewinne dzieci swojego strachu, frustracji i kompleksów. Szkoła jest fabryką jednolitej masy wyedukowanego mięsa. Miejscem, w którym przytwierdza się dzieci do ławek i zakłada im ohydne maski. Nad wszystkim stoją rozwrzeszczeni, sarkastyczni nauczyciele, których zadaniem nie jest wychowywanie, lecz pilnowanie. Dzieci mają stać prosto lub równo maszerować. Pinkowi marzy się dzień, w który wybuchnie wielki bunt. Wszyscy powstaną przeciwko nauczycielom i zdemolują szkołę, a na szkolnym dziedzińcu zapłonie wielki stos ze szkolnych ławek, na którym znienawidzony belfer zostanie spalony żywcem.

Następuje przebitka na dorosłego Pinka, gwiazdę rocka. Jego życie to teraz niekończąca się trasa koncertowa, nie ma tu czasu na rodzinę. Z problemem tym boryka się wiele gwiazd muzyki rozrywkowej, co często rujnuje ich życie osobiste. Przemęczony Pink zaniedbuje żonę nawet podczas pobytu w domu. Prawie z nią nie rozmawia, sprawia wrażenie obojętnego na wszystko. W tej chwili jest daleko i próbuje się do niej dodzwonić. Niestety, nikt nie odbiera telefonu. Pink czuje się samotny. Przypomina mu się matka, która w dobrej wierze starała się okryć go kloszem. Chciała odgrodzić go od podłego świata, który odebrał dziecku ojca, a żonie - męża. Pink żałuje teraz wszystkich dni, w których nie okazywał swojej żonie zainteresowania, na które czekała. Tęskni też za matczynym ciepłem, choć dawniej wydawało mu się, że matka zwyczajnie go więzi i nigdy nie pozwoli mu odejść. Stąd makabryczna scena podczas piosenki Mother: w łóżku matki Pinka leży obok niej suchy trup. Nadopiekuńczość matki była cegłą w Murze, a w tej chwili staje się nią tęsknota za dzieciństem. Tymczasem zrozpaczona żona stara się zapomnieć o swojej tęsknocie chodząc na zebrania pacyfistycznego Ruchu Na Rzecz Rozbrojenia Nuklearnego. Poznaje tam jego lidera. Mężczyzna wpada jej w oko i znajomość przeradza się w romans. W środku nocy, Pink znów dzwoni do domu. Słuchawkę podnosi kochanek jego żony, a Pink załamuje się.

Kolejna animacja Garalda Scarfe'a to dwa kwiaty, z poczatku splatające się ze sobą w namiętności, a następnie bestialsko walczące. Następuje przejście w rysunkowy teledysk do utworu What Shall We Do Now?, będącego satyrą na konsumpcyjne społeczeństwo, w którym nie ma miejsca na uczucia. Zawsze znajdzie się natomiast miejsce na nowy samochód i inne doczesne dobra. Nie ma już żadnych wyższych wartości, ludźmi zawładnął materializm. Pink czuje potrzebę ucieczki, odgrodzenia się od tego świata. Zdrada jego żony jest dla niego kolejną cegłą w Murze - jeszcze jednym powodem, by zamknąć się w sobie.

Tymczasem trwa trasa koncertowa. Wokół Floyda huczą nieustające imprezy, spotkania ważniaków z koncernu fonograficznego, alkohol, kawior, kobiety, muzyka. Jedna z groupies zauważa Pinka i wchodzi za nim do jego pokoju. Dziewczę jest zachwycone rozmiarami i przepychem mieszkania. Spodziewa się, że Pink będzie ją zabawiał. Jej wyobrażenie o gwiazdorze jest jednak mylne. Znieczulony na jej czułości, milczy przez dłuższą chwilę ze wzrokiem utkwionym w telewizorze. Jest zbyt rozgoryczony, by okazywać uczucia. Schował się za swoim chłodnym Murem, gdzie wszelka miłość obumiera. Nagle wpada w furię (scena zainspirowana zachowaniem Roya Harpera przed jednym z jego koncertów). Demoluje całe mieszkanie na oczach przerażonej dziewczyny, której udaje się uciec. Wściekły Pink wyrzuca przez okno telewizor i okalecza sobie dłoń. Po wszystkim znów powraca myślami do żony. Wyobraża sobie ją jako modliszkę, która chce go pożreć. Jest przerażony - nie ma dokąd uciekać, nie ma gdzie się ukryć. W ogromnym pokoju - będącym metaforą jego umysłu - jest tylko telewizor, Pink i pani Floyd, przybierająca coraz to potworniejsze kształty. Po tej scenie, Pink niszczy kolejny telewizor, w którym widzi kobietę i mężczyznę. Słychać trzecią część Another Brick In The Wall, która jest oficjalną deklaracją odrzucenia wszystkiego, co czyni człowieka wrażliwym, słabym. Pink buntuje się, nie potrzebuje nikogo i niczego. Setki myśli przelatują mu przez głowę: wojna, ojciec, żona, matka, robactwo, szaleństwo... Wszyscy bliscy mu ludzie rozczarowali go, okazali się kolejnymi cegłami w jego Murze. Wreszcie udało mu się uciec przed okrutnym światem, od którego dawniej chroniła go przewrażliwiona matka. To ona nauczyła go budować Mur. Ale czy na pewno tego właśnie chciał? Oto ściana staje przed nim po raz pierwszy w całej okazałości: monumentalna, mroczna, zimna, brudna, namacalna... Wyrosła w jego umyśle, z gniewu, rozczarowania i żalu. 

Po swojej stronie Muru ma tylko siebie. Z przeciwnej strony nie dobiegają jego uszu żadne głosy ani dźwięki. Cisza... Czy jest tam ktokolwiek, po drugiej stronie? Przeżywa moment zawahania, jest rozdarty. Zaczyna popadać w obłęd. Z wielką dokładnością układa wszystkie strzępy swojego mieszkania niczym groteskowe puzzle. Wydaje mu się, że w ten sposóob naprawi swoje życie. Na podłodze jego pokoju powstaje dziwaczne miasteczko z drzazg, odłamków i śmieci.

Następnie, Pink goli sobie włosy i brwi, symbolicznie odcinając się w ten sposób od swojej przeszłości (podobnie dziwnie postąpił Syd Barrett). Potem zasiada w fotelu i wpatruje się w ekran telewizora. Ostatni raz ma ochotę zatelefonować do żony, jednak w końcu tego nie robi. Popada w katatonię... We śnie doznaje pomieszania przeszłości z teraźniejszością, hotelowego pokoju z polem bitwy, koszmarnego snu z jawą. Znowu jest dzieckiem. Spaceruje po opustoszałym szpitalu psychiatrycznym. Ucieka, gdy spotyka w nim siebie. Trafia z powrotem na pole bitwy, gdzie chodzi po wojskowych okopach, patrząc w oczy poległym żołnierzom. Szuka swojego ojca, ale go nie znajduje. Znów spotyka dorosłego Pinka. Widzi obraz z teraźniejszości: oszpecony mężczyzna siedzi przed telewizorem. Młody Pink odchodzi w stronę mgły, słysząc dobiegający stamtąd odgłos pociągu. Na stacji jest świadkiem powrotu żołnierzy z frontu. Szczęśliwe żony witają ojców swoich dzieci. Chłopiec znów rozgląda się za swoim tatą. Słyszymy wspomnienie słów z piosenki Very Lynn: Spotkamy się znowu. Lecz ojciec Pinka nie powrócił z wojny. Zrezygnowany chłopak zasiada w fotelu przed telewizorem. Dworzec jest pusty...

Nagle drzwi Pinka zostają wyważone. Gdy go znajdują, jest nieprzytomny. Lekarz przywraca go światu za pomocą zastrzyku. W pokoju panuje wielkie zamieszanie. Wszyscy krzyczą i próbują postawić Pinka na nogi, ponieważ lada moment ma odbyć się występ. Ta scena przypomina autentyczną sytuację, kiedy Roger Waters siłą wypchnął na scenę Syda, dosłownie wcisnąwszy mu w ręce gitarę. Podobnie Pink - wydaje się zachłyśnięty swą sławą.

Dziwne wizje nadal mieszają się Pinkowi z jawą. Przypomina sobie sytuację z dzieciństwa, gdy na boisku do rugby znalazł wielkiego szczura. Zabrał go ze sobą do domu, chcąc się nim zaopiekować. Matka nie tolerowała gryzonia w domu, więc chłopiec trzymał go w szopie. Niestety, pewnego razu nabawił się anginy i zapomniał o swoim pupilu... Wspomnienia przeplatają się ze snem, w którym Pink widzi matkę, lekarza, żonę, nauczyciela - wszyscy wyglądają dziwnie, są bardzo przerysowani. Widzi też kilku żołnierzy i swojego ojca z martwym szczurem w ręku.

Pink odzyskuje przytomność, lecz jest bardzo osłabiony i wydaje mu się, że jego ciało gnije. Dwóch mężczyzn wlecze go korytarzem i pakuje do limuzyny. Scenie towarzyszy prześwietne solo gitarowe utworu Comfortably Numb. W samochodzie Pink zdziera z siebie metaforyczny, ohydny kokon, który powstał na skutek rozkładu osobowości. W końcu wydostaje się z niego, odmieniony. Przeszedł metamorfozę z wrażliwego artysty do kogoś w rodzaju totalitarnego przywódcy (z motyla zmienił się w poczwarkę - to nie jest ból, tylko regresja...). Wszystko to dzieje się w rzeczywistości, lecz widziana przez nas forma jest wytworem umysłu Pinka. Maszeruje ze swoją gwardią siepaczy przypominającą członków hitlerowskiego Sturmabteilung. Wychodzi na scenę. Wszystko przypomina bardziej wiec faszystowskiej partii, niż rockowy koncert. Tłum wiwatuje na jego cześć, słychać muzykę orkiestry, wszędzie wiszą chorągwie z partyjnym symbolem: dwoma skrzyżowanymi ze sobą młotami, stylizowanymi na znak naziostowskiej swastyki (ten sam symbol wykorzystywany był przez muzyków Pink Floyd podczas trasy koncertowej The Wall). Wszędzie roi się od rzezimieszków spod znaku Młotów. W końcu kurtyna zostaje odsłonięta. Pink informuje publiczność, że jest kimś zupełnie innym, niż sądzą jego fani. Wyrzuca z widowni wszystkich, którzy mu się nie podobają. Ktoś jest gejem, ktoś Żydem, ktoś jest czarny, ktoś pryszczaty, ktoś pali skręta - wszyscy trafiają pod jego Mur, na rozstrzelanie. Tłum bezmyślnie oklaskuje jego gesty i słowa. Pink jest ich idolem, czy raczej Wodzem. Po koncercie-wiecu, fanatyczny tłum wybiega na ulice miasta, siejąc przemoc i spustoszenie. Oczami wyobraźni Pinka widzimy, jak maszeruje ulicami miasta na czele swych żołdaków w czarnych mundurach, propagując partyjne idee. Jest bezkarny i nietykalny, jest bezpieczny... Czuje się teraz przywódcą tego bezmyślnego motłochu, którym manipuluje się już od czasów podstawówki. Jest wodzem zastraszonego społeczeństwa, w którym jednostka nie znaczy nic wobec potężnego ogółu - jak jedna cegiełka w porównaniu do całego muru.

Nagle w Pinku coś pęka. W głębi duszy wciąż jest tamtym małym, wrażliwym chłopcem... Po swoim koncercie schował się w toalecie, gdzie zapłakany i wystraszony recytuje wiersz Stop. Cała ta polityczna defilada znika mu sprzed oczu, a jego sumienie wytacza mu proces. Utworowi The Trial towarzyszy kolejna genialna animacja, przedstawiająca scenę rozgrywającą się w umyśle bohatera. Sędzia jest tutaj gigantycznym robakiem, nauczyciel przybiera postać młotka, żona Pinka jest skrzyżowaniem kobiety, skorpiona i modliszki, a matka tłumaczy syna przed sądzią, jak niegdyś przed dyrektorem szkoły. Pink, ustami sędziego Robaka, ogłasza się winowajcą rozpadu swojego małżeństwa, a także rozczarowania kochającej matki i całego własnego cierpienia. W procesie, w którym jest jednocześnie oskarżycielem i oskarżonym, zostaje skazany na najsurowszą karę: zbudowany w jego umyśle Mur ma runąć i odsłonić Pinka przed zewnętrznym światem.

I tak oto następuje eksplozja wielkiej, ponurej ściany. Przyniesie to Pinkowi katharsis, dzięki któremu znów będzie człowiekiem otwartym, wrażliwym artystą. Jednak z drugiej strony, skoro Mur runął, bezbronny Pink będzie musiał stawić czoło światu, który nie zmienił się ani trochę... Mur prawdopodobnie powstanie z czasem na nowo. Motyw tej pętli pojawia się w wymyślny sposób na albumie The Wall, który zaczyna się drugą, a kończy pierwszą częścią zdania, wypowiedzianego cicho przez Rogera Watersa: Czy to nie tędy... / ...weszliśmy?

________________________________

Kierunek zwiedzania: na górę >>