Historia spektakli The Wall

Autor: Lasotnik

A więc pomyśleliście, by wyskoczyć na koncert?

Los Angeles, 7. lutego 1980 roku. W hali sportowej Memorial Sports Arena tysiące par oczu wpatruje się w szeroki na 85 metrów mur z niewielkim wyłomem na środku sceny. Podekscytowany tłum ma świadomość, że lada chwila zacznie się koncert nie mający precedensu. Wśród dźwięków piosenki Very Lynn słychać już głos konferansjerki, Cynthii Fox. Publiczność proszona jest o nieużywanie rac, sztucznych ogni i aparatów z lampą błyskową. Kobieta ma jeszcze do ogłoszenia jakiś komunikat, ale jej zapowiedź zostaje nagle przerwana. W olbrzymiej sali rozbrzmiewają pierwsze dźwięki The Wall akompaniujące eksplozji entuzjazmu na widowni. Spod sceny, wśród dymu, iskier i fajerwerków wyłania się kilka zamaskowanych postaci z instrumentami, zespół sobowtórów Pink Floyd (Surrogate Band - tzw. zespół zastępczy lub "zespół cieni"). Powiedz mi słonko, czy coś ci umknęło? Czy spodziewałeś się ujrzeć coś innego? Gdy pierwszy utwór dobiega końca, słychać ryk syreny i strzały z broni maszynowej, a nad głowami publiczności przelatuje replika Stukasa. Zespół zastępczy zamiera w bezruchu, a światła reflektorów ukazują prawdziwych Floydów stojących z tyłu i odzianych w czerń. Kilkanaście minut później specjalna ekipa techniczna zaczyna zabudowywać scenę cegłami, stopniowo odgradzając muzyków od fanów.

Po drugiej stronie ściany

Autorem projektu scenografii był architekt Mark Fisher. W czasie spektakli w latach osiemdziesiątych mur na scenie powstawał z 450 cegieł (na każdym występie układano ich 340) zbudowanych ze wzmocnionego kartonu. Ich przybliżone wymiary wynosiły 120 x 90 x 30 cm. Ponieważ podczas przedstawienia wykorzystywano efekty pirotechniczne, cegły były ognioodporne. Ścianę budowano przez całą pierwszą połowę występu. Czas tego procesu był dokładnie wyliczony, ale zespół był też muzycznie przygotowany na ewentualność pomyłki któregoś z budowniczych. Ostatnia cegła zawsze trafiała na swoje miejsce z ostatnim słowem utworu Goodbye Cruel World. Potem muzycy udawali się na 30-minutową przerwę, po której następowała druga część występu, odgrywana już zza litej ściany. Gotowy mur mierzył 10 metrów wysokości i był podtrzymywany od tyłu przez regulowane wsporniki. Dzięki temu na żadnym z pokazów nigdy nie miał miejsca żaden wypadek. Zespół szczególnie zadbał o to, by kwestia bezpieczeństwa ekipy i widzów była dokładnie przemyślana. Przy doskonałej organizacji tak ambitnego i skomplikowanego przedsięwzięcia, jedyną wpadką był groźnie wyglądający pożar podczas pierwszego spektaklu, gdy od fajerwerków zajęła się część [ognioodpornej!] kurtyny. Roger Waters zdecydował się wstrzymać występ, a kilku członków ekipy technicznej wdrapało się po rusztowaniu pod sufit, by zgasić ogień. Choć incydent nie był niebezpieczny, na widowni i za kulisami zapanowała atmosfera czujności. Później, gdy z ust Watersa padło słowo Stop! zaczynające utwór pod tym samym tytułem, z oczywistych względów wywołało chwilowe zamieszanie... Najtrudniejszą do zrealizowania częścią pokazu okazał się finał, kiedy mur miał runąć. Choć cegły były wykonane z kartonu, spadając z wysokości 10 metrów były w stanie wyrządzić szkodę nie tylko ludziom, ale i sprzętowi (każda z nich ważyła około 7 kilogramów). Cegły były układane przy pomocy długich na 6,5 metra platform, które po ułożeniu warstwy cegieł przemieszczano za pomocą hydraulicznych podnośników. Od tyłu cegły stabilizowano umieszczając co drugą na teleskopowym maszcie, który podnosił się w miarę budowania kolejnych warstw. Efekt walącego się muru uzyskiwano poprzez usunięcie tych masztów i jednoczesną pracę elektrycznych zderzaków o sercowatym kształcie, które poruszając się w tył i przód strącały cegły od najwyższego piętra do najniższego. Obsługę techniczną stanowiło 100 osób, z czego 20 było inżynierami dźwięku. Nad sceną zawieszone były dwa rzędy dwudziestu kolumn ze wzmacniaczami o mocy 20 KW. Wykorzystano również efekty kwadrofoniczne, których stacje umiejscowiono ponad i za widownią (trzy oddzielne stacje zasilane wzmacniaczami o mocy 10 KW). Wśród atrakcji widowiska znalazły się również ogromnych rozmiarów nadmuchiwane postacie: matka, żona i nauczyciel na scenie oraz świnia unosząca się nad publicznością. Nie zabrakło też słynnego okrągłego ekranu (Mr Screen), który towarzyszył Floydom podczas tras koncertowych od lat siedemdziesiątych. Na nim oraz bezpośrednio na murze wyświetlano animacje stworzone przez Geralda Scarfe'a.

The Wall 1980-1981

Pierwotna trasa koncertowa The Wall trwała bardzo krótko. Objęła zaledwie cztery miasta. Początek miał miejsce w Stranach Zjednoczonych, gdzie w lutym 1980 roku zagrano 7 razy w Los Angeles i 5 w Long Island. W sierpniu tego samego roku odbyła się też seria 6 koncertów w Londynie, a kolejne odbyły się już w lutym (Dortmund) oraz czerwcu (ponownie Londyn) 1981 roku. W tym samym roku ruszyły prace nad filmem Pink Floyd: The Wall w reżyserii Alana Parkera. Mimo natłoku obowiązków zespół żałował później, że nie zdecydowano się na dłuższą trasę koncertową. Należy zauważyć, że chociaż występy za każdym razem spotykały się z bardzo ciepłym przyjęciem publiczności, to nie zwrócily się ogromne inwestycje poczynione przez zespół w związku z ich przygotowaniem.

Zburzyć Mur!

Dziesięć lat później The Wall okazjonalnie powrócił na scenę. Osiem miesięcy po zburzeniu Muru Berlińskiego odbył się słynny koncert Rogera Watersa w Berlinie. Chociaż koncert miał uczczić wydarzenie o historycznym znaczeniu i towarzyszyła mu głęboka symbolika pojednania, Waters nie zaproponował wspólnego występu żadnemu z pozostałych muzyków Pink Floyd. Przeszkodziła w tym duma, bezkompromisowy temperament Watersa i wciąż jeszcze świeże rany po wewnętrznym konflikcie w zespole. Zamiast Gilmoura, Masona i Wrighta do współpracy zaproszono między innymi Bryana Adamsa, Sinéad O'Connor, grupę Scorpions, Vana Morrisona i Marianne Faithfull. Koncert był jednorazowy i miał charytatywny charakter. Odbył się 17. września 1990 roku na Placu Poczdamskim i został nagrany, a następnie wydany na nośnikach CD i VHS, a kilkanaście lat później również na DVD. W czasie koncertu zdarzyło się kilka wpadek, zaproszeni goście mylili tekst śpiewanych piosenek, inni posiłkowali się kartką, natomiast Sinéad O'Connor śpiewająca utwór Mother miała problemy z mikrofonem, w wyniku czego dźwiękowcy zdecydowali się na częściowy playback. Sinéad była wściekła, podobnie jak Roger Waters. Wszystkie te kłopoty zostały jednak przyćmione przez wymowę i rozmach koncertu. The Wall po raz pierwszy zyskał nowe, polityczne znaczenie. Znaczenie, które w świadomości wielu odbiorców przylgnęło do niego mocniej niż nieco zawiła historia, którą opowiada fabuła. To nowe znaczenie miało go już nie opuścić.

The Wall 2010-2014

Roger Waters przywrócił światu przedstawienie The Wall w połowie września 2010 roku, nadając mu formę pokojowego protestu wobec ekspansywnej polityki Stanów Zjednoczonch i Izraela. W czasie przerwy programowej między pierwszą a drugą częścią spektaklu, na zbudowanym murze wyświetla się zdjęcia żołnierzy i cywili poległych w czasie amerykańskiej okupacji Iraku i Afganistanu. Przed rozpoczęciem trasy koncertowej zorganizowano w Internecie kampanię, w myśl której rodziny zabitych bez względu na narodowość i wyznanie przysyłałyby fotografie swoich bliskich. Akcja spotkała się z szerokim odzewem, a efekt okazał się bardzo poruszający. Waters zainicjował też kulturalny bojkot Izraela zawieszając swoje koncerty w tym kraju do czasu, aż rząd izraelski zburzy swój "mur bezpieczeństwa" i przestanie łamać prawa człowieka. Do jego protestu przyłączyli się inni artyści. Polityczne zabarwienie to nie jedyna zmiana w nowym Murze. Widowisko uległo wielu technicznym modyfikacjom i zostało dostosowane do stadionowych warunków. Ściana ma teraz wysokość 12 metrów i składa się z 1000 cegieł, których konstrukcja również różni się nieco od oryginalnych. Pokazy wspomagane są najnowocześniejszą techniką. Za murem zawieszony jest tradycyjnie okrągły ekran, na którym - podobnie jak miało to miejsce dawniej - wyświetlane są zdjęcia i filmy. Większość animacji (wtym 3D) i wizualizacji komputerowych wyświetla się jednak bezpośrednio na murze, który można nazwać największym ekranem na świecie. Oczywiście nie mogło też zabraknąć wielkich kukieł oraz nadmuchiwanej świni, którą publiczność rozszarpuje pod koniec każdego koncertu. Na wieprzu mającym portretować wszelki polityczny ucisk, manipulację mediów, ekonomistów oraz najgorsze cechy człowieka widnieje kilka symboli. Wśród nich znajduje się Gwiazda Dawida, co pod koniec lipca 2013 roku stało się przyczyną kontrowersji i medialnej nagonki na Rogera Watersa. Bez zrozumienia kontekstu, w jakim muzyk wykorzystał symbol, zarzucano mu antysemityzm i neonazistowskie sympatie. Artysta odniósł się do skandalu w liście do Abrahama Coopera (patrz: List otwarty Rogera Watersa). W przeciwieństwie do trasy koncertowej Pink Floyd z lat 1980-81, trasa The Wall Watersa objęła Europę, obie Ameryki i Australię (łącznie 219 koncertów).

________________________________

Kierunek zwiedzania: na górę >>